Niedługo ma odwiedzić nas moja siostra-sister, i dlatego zacząłem się zastanawiać, co też powinna zobaczyć. Owszem, pewnie będzie miała zdjęcie z BigBenem, ale Londyn to trochę więcej niż Parlament, kolumna Nelsona (bez skojarzeń, proszę), i Hyde Park.
Być może każdy, kto tu mieszka, ma swoją taką listę 5 rzeczy, które trzeba, na mur beton, zobaczyć w Londynie… Moja wygląda tak:
1. Peckham.
Niebezpieczna dzielnica, szczególnie w godzinach nocnych. Bardzo zróżnicowana etnicznie ludność, nie zdziwiłbym się, gdyby mówiono na Peckham więcej niż 100 językami (nie przesadzam, dla porównania, w Aylesbury Estate mówi się ponad 120 językami). Niestety, nie wszyscy tam cenią taką różnorodność…
Nie bój się mamo, nie będziemy tam chodzić po 7 wieczór.



2. Południowe wybrzeże Tamizy nocą.
Za pierwszych razem zapiera dech w piersi, szczególnie, jeśli jest się tam latem. Zapach rzeki, w otwartym amfiteatrze wystawiają sztuki Szekspira, a wszędzie pełno małych pubów z ogródkami, gdzie można napić się piwa gapiąc się na Tamizę i ludzi. Kto wie, może mi się poszczęści i po raz pierwszy w życiu siostra postawi mi piwo… Nie to, żebym naciskał…




3. Borough Market.
Taki targ warzywno – mięsny. Mała rzecz, a cieszy. Podobno jeśli jakaś kobieta pocałuje tego dżentelmena poniżej, w ciągu pół roku wyjdzie za maż… Ale ja nic nie sugeruję…



4. Muzeum techniki.
No dobra, nie dla wszystkich warto, ale dla tych co się interesują, nie ma wyjścia. Muzeum jest super, mnóstwo prawdziwych, zmieniających historię wynalazków, z potężną lokomotywą Stephensona na czele. No i na dole jest duża sala, gdzie bawią się dzieci w odkrywanie podstawowych praw fizyki. Mogę zapewnić, że nie tylko dzieci, ale nie mogę powiedzieć kto dokładnie z naszej dwójki miał tam swoje chwile zadziwienia, bo się Małżowina mogłaby obrazić.



5. Doki Św. Katarzyny.
Widok barek, jachtów, a nawet wielkich żaglowców, w środku miasta, praktycznie przycumowanych do betonowo-szklanych bloków mieszkalnych, musi robić wrażenie. Chociaż w całym Londynie przeszłość łączy się w teraźniejszością w ten swój dziwny, nieprzemyślany sposób, to nic nie równa się widokowi kilkuset letnich żaglowców na tle najnowocześniejszej architektury.
Niech sobie dziewczyna popatrzy… A ja przy okazji obczaje łódeczki.



Najnowsze komentarze