Archiwum dla sierpień 7th, 2007

Koleżanka R odróżnia Polaków

Dzisiaj przeżyłem kolejny szok kulturowy. Byłem przekonany, że tylko my, rodowici Słowianie, jesteśmy w stanie rozpoznać Polaków w Londynie. Okazuje się jednakże, że koleżanka R także nabyła tą jakże pożyteczną umiejętność.

Umiejętność została zademonstrowana dzisiaj w barze z kanapkami. Stoimy sobie grzeczniutko w kolejce (Anglia, kraj kolejek – może kiedyś napiszę taką książkę), rozmawiamy o języku polskim, i o tym, że koleżanka R zna jedno ważne słowo po polsku, którym umie wyrazić zarówno podziw, jak i dezaprobatę. To mnie nieco zaintrygowało, więc się uprzejmie pytam, o jakim słowie on myśli. A ona: Nie mogę tego tutaj powiedzieć, bo ten chłopak co robi kanapki jest Polakiem.

We mnie jakby piorun trafił, bo rzeczywiście, on jest Polakiem. Jak tylko zaczął tutaj pracować, mieliśmy tę znaczącą wymianę spojrzeń pod tytułem ja wiem, że ty jesteś, i ty wiesz, że ja jestem, więc obydwaj już wiemy. Ale skąd u koleżanki R taki dar? Może jest Polką? Może rozumie polski? Rrrrany, co ja ostatnio mówiłem po polsku przy nich? Na pewno słyszeli moje romantyczne rozmowy z Małżowiną! Po co Ty do mnie dzwonisz, Małżowina, po co?!

Okazało się jednak, że koleżanka R poznała w swoim życiu kilku Polaków, i polską płeć męską rozpoznaje po… sposobie strzyżenia tyłu głowy. Jak to tylko powiedziała, przejrzałem całą obsługę baru (czterech facetów) i rzeczywiście! Trzej mieli tyły głowy wygolone “w podkówkę”, natomiast mój rodak miał takie “bokobrody” po lewej i prawej stronie, schodzące w dół.

Odnośnie tego tajemniczego słowa… No faktycznie, istnieje w naszym języku takie słowo. Wyobraźmy sobie majstra na budowie, który opuszcza młotek na swoją nogę… Albo reakcje młodzieży, gdy kolega na wrotkach przeskakuje budkę telefoniczną… Tak, to to słowo…