Krótki dziś wpis, kilka zdjęć z Walii, żeby popsuć krwi czytającym. Komentarze, że jesteśmy szczęściarzami i że to nie jest sprawiedliwe, że my tam byliśmy a inni nie, mile widziane.
Na początek dwa zdjęcia z tego samego miejsca (nasze pierwsze miejsce biwakowe), zrobione w odstępie 12 godzin. Choć może tego nie widać z tej odległości, to różnica w poziomie wody sięga dobrych czterech metrów, co powoduje, że morze cofa się 300m. Bo zawsze człowiekowi wiatr w oczy i morze w głąb.
I reszta zdjęć, zachęcam do klikania, pojawią się powiększenia.
Zdjęcia użyczył życzliwy Matti, który nie rusza się bez swojego aparatu fotograficznego, dzięki czemu mogliśmy spokojnie zająć się transportem kanapek i innych ważnych rzeczy.






Najnowsze komentarze