Imperialny system miar i wag

Dziś leje w Londynie od rana, w związku z czym wpadłem na genialny pomysł napisania małego artykułu o różnicach pomiędzy metrycznym i imperialnym systemie miar. Jak widać więc wyraźnie, lepiej dla wszystkich, żeby jednak tutaj za często nie lało :)

Pierwsze, co się rzuca w oczy przybyszowi z dalekiego kontynentalnego kraju to absolutny brak rozsądku i ładu we wszystkim co jest wykorzystywane do mierzenia, liczenia, porównywania, a nawet płacenia.

Zacznijmy od wagi. Waży się wszystko w kamieniach, funtach i uncjach. Pamiętam rozmowę z Debbie (co za urocza kobieta), która pochwaliła się, że schudła pół kamienia w ciągu 3 tygodni. Dużo? Mało? W każdym razie pogratulowałem :)

Ten system ma też oczywiście swoje plusy. Nasza łazienkowa waga waży w kamieniach i funtach, więc jeśli ktokolwiek chce się podnieść na duchu, serdecznie do nas na ważenie zapraszamy. Zobaczy pewnie na liczniku coś w stylu 10 kamieni 3 funty, i uśmiech na twarzy gotowy. No bo dużo to? Mało? Na pewno w sam raz :)

No i można, kopiując bohaterów z Pulp Fiction, wpaść do MacDonalda i zamówić ćwierćfunciaka z bekonem i serem. Wpadłem, spróbowałem, i jednak jak mówi królowa Elżbieta, „nie bawiło nas to”.

Kolejną odmianą są odległości. Wszystko mierzy się w stopach, jardach i milach. O ile jard to mniej więcej metr, a mila to taki trochę większy kilometr (do pracy mam 1,3 mili piechotą), o tyle stopy, w szczególności kwadratowe, to już większa magia. Np. aktualnie szefowie A i J poszukują lokalu w do wynajęcia lub kupna, powierzchnia 400-600 stóp kwadratowych. Dużo? Mało? Ano właśnie :)

Kolejna niespodzianka – różnorodność opakowań z płynami. Mleko mierzy się tylko na pinty. Soki w litrach. Perfumy w uncjach. Ponieważ jest tutaj sporo piwa z różnych stron świata, więc i różne różniste konfiguracje objętości. Od 1/3 litra, poprzez pintę (troszę mniej niż 0.5l), 0.5l, 0.6l, 0,666l (tzw. szatan), po 1l, a nawet 2l. W pubach można w zasadzie kupować piwo lane tylko na pinty. Małżowina, jako lady, powinna pić piwo w szklankach pół-pintowych, ale albo o tym nie wie, albo udaje, że nie wie. Znając życie, udaje :)

Temperatura na szczęście jest w Celsjuszach (głównie, bo zdarzają się także Fahrenheit’y), nasza polska, wypróbowana sekunda także odpowiada tej z wysp (przy okazji ciekawostka – kolega A z pracy, walijczyk z urodzenia i puzonista z wykształcenia, potrafi zrobić pintę piwa poniżej 5s!). Niestety, dzielą godziny na przedpołudniowe i popołudniowe. Trzeba uważać, szczególnie jeśli jest się mną (mina Klepaka, kiedy przyśliśmy z Małżowiną na imprezę tydzień wcześniej niż uzgodniłem, i zaczęliśmy dociekać czemu jeszcze wszystkich nie ma – bezcenna).

Osobną zupełnie sprawą są pieniadze. Teraz na szczęście 1 funt to 100 pensów, ale jeszcze niedawno 1 funt to było 20 szylingów, każdy po 12 pensów. Zakupy były wtedy wyzwaniem. Mam w kieszeni 2 funty 4 szylingi i 6 pensów a kupuję coś za 1 funt i 9 pensów. Jakie dać monety? Jak sprawdzić, czy dostałem dobrą resztę?

Na szczęście przeszli z pieniędzmi na system dziesiętny, chociaż nadal uwielbiają zaskakiwać. 1 kamień dzieli się na 14 funtów, ale żeby nie było tak prosto, każdy funt to 16 uncji. Jakaś logika?

A propos pieniędzy, to ostatni wypad nad Tamizę uświadomił nam, że nawet tak prosta sprawa jak pens potrafi zaskoczyć. Stoimy sobie z kolejce do lodów „99 pensów”, przychodzi do płacenia i okazuje się, że każdy z nich kosztuje 199 pensów. Bo one się tylko nazywały „99 pensów” :)

0 Responses to “Imperialny system miar i wag”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d bloggers like this: