Szef jedzie na Stansted

Dwa dni temu w mojej pracy odbyło się spotkanie w składzie: szefowie A i J, oraz ja. Spotkanie dotyczyło podwyżki. Strony zapewniły się o wzajemnym szacunku i obupólnej radości z pracy, skonfrontowały swoje poglądy na temat szacunkowych zarobków informatyków w Londynie oraz uzgodniły protokół rozbieżności :)

To tak tematem wprowadzenia. Dzisiaj rano grzecznie, jak przystało na syna swego narodu, wywołałem sporą dyskusję polityczną. Nie powiem, wciągnęło nas, doszło nawet to rysowania wykresów z osiami w stylu „odcięta podatkowa” czy „rzędna wolności”. Szliśmy na całość. Kto wie, może nawet załozylibyśmy partię, lub wykluczylibyśmy kogoś z naszego grona (tak czy siak ubaw po pachy), gdy brutalnie przerwał nam szef A, wktóry właśnie przyszedł do pracy.

Nie trzeba było geniusza, żeby domyślić kto tutaj podsyca dyskusje zamiast pracować, więc szef A, spojrzawszy mi głęboko w oczy, zapronował mi, że może bym dzisiaj zrobił dla odmiany coś pożytecznego, w innym przypadku bowiem uda się on na lotnisko Stansted z wielkim transparentem „Taniego kodera PHP zatrudnię od zaraz” :)

No i tu popełnił dwa błędy:

  1. nazwanie mnie koderem PHP to tak jakby nazwać kierowce rajdowego taksówkarzem :) ale zrobił to celowo, i dlatego mu wybaczam :)
  2. jeśli naprawdę chciałby kogoś taniego, to zamiast na Stansted powinien pojechać na dworzec autobusowy Victoria :)
Reklamy

0 Responses to “Szef jedzie na Stansted”



  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d blogerów lubi to: