O muzyce folkowej

No to bach! Zostaliśmy z Małżowiną zaproszeni na koncert naszego kolegi w Londynie. Koncert odbędzie się 10 sierpnia, Royal Albert Hall jest niestety już wynajęta na ten dzień, Aerosmith czy inny Led Zeppelin, nie pamiętam, ale pewnie coś wykombinują, znając Wiktora, może Greenwich Park, albo co…

Royal Albert Hall, część przeznaczona dla wykonawców.

Wiktor przyjedzie ze swoim zespołem Northwind, który jest profesjonalnym zespołem grającym muzykę folkową, w dużym odróżnieniu od tutejszych zespołów. Mieliśmy bowiem rzadką przyjemność obcowania z tym rodzajem sztuki, dzięki Wiktorowi właśnie, na specjalnych wieczorkach folkowych w jednej z tutejszych tawern.

Nie wiem jak u Małżowiny, ale u mnie po pierwszym wieczorku zmieniła się definicja słowa amator. Nie jestem jakoś uzdolniony w śpiewie (linia melodyczna w utworze jest dla mnie tylko pewną sugestią, nigdy czymś poważniejszym), ale spokojnie mógłbym wyjść na środek i walnąć, sam nie wiem, np. Hej bystra woda!. I na pewno zebrałbym takie same brawa jak reszta uczestników.

Do tej pory nie wiedziałem także, że jest możliwe odegranie w środku utworu solówki na trójkącie (serio, serio), z półprzymkniętymi oczami, kiwając się w rytm… w jakiś inny rytm, w każdym razie. Możliwość oglądania i słuchania tej pani – bezcenna.

Nie wspomnę nawet o wdzięcznych estradowych wdziankach (masz stary, wyduźdany sweter? do tego dżinsy o pare numerów za duże? dziwną chustkę do zamotania wokół szyi? no to pasujesz…), ani o tym, że można grać na nie zestrojonych instrumentach, i też jest fajnie. Jak mówi mój tata, nie jest sztuką śpiewać, jak się ma ładny głos i słuch. I że każdy potrafi zagrać na gitarze, jeśli zna chwyty i to umie.

No więc te spotkania są zdecydowanie dla tych twardzieli, którzy idą pod prąd, którzy nie poddają się takim przeciwnościom losu jak brak głosu i słuchu.

Jeżeli więc ktoś ma jakiekolwiej kompleksy na punkcie śpiewu, gry na instrumentach, deklamacji, jeżeli ktoś czuje, że tak naprawde jest zwierzem scenicznym, ale zawsze się bał… zapraszamy. Raz na miesiąc, miła atmosfera, sala przypominająca trochę klubopiwnicę z filmu Alternatywy 4, w ręku piwo, a w oczach łzy radości.

Reklamy

1 Response to “O muzyce folkowej”


  1. 1 kariatka Czerwiec 2, 2007 o 5:12 pm

    hymmm :) czasem dobrze jest trafic w takie miejsce, gdzie czlowiek robiac calkiem szalone rzeczy dla innych jest calkiem normalnie postrzegany :D
    pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s





%d blogerów lubi to: