Rozmowa kwalifikacyjna

Dziś w Polsce Boże Ciało… Dla mnie ten dzień kojarzy się dzisiaj przede wszystkim z rozmową kwalifikacyjną do firmy, której teraz pracuję, a którą miałem równo rok temu.

Pamiętam zdziwienie części rodziny, że ktoś organizuje rozmowy kwalifikacyjne w Boże Ciało… No cóż, i tak dobrze że ci barbarzyńcy z wysp obchodzą Boże Narodzenie… W każdym razie, nie chcieliśmy marnować zbyt dużo dnia (ładny dzień był, pamiętam), i umówiłem się z moimi przyszłymi szefami na rozmowę na Skypie, na 11 rano, żeby potem jeszcze mieć szansę miło spędzić dzień.

Jako miejsce rozmowy wybraliśmy z Małżowiną mały pokój. Rowery powędrowały do przedpokoju, deska do prasowania także, obraz siostry-sister schowaliśmy pod biurko (tylko tymczasowo, się nie denerwuj, siostra), kurcze się nawet przytulnie zrobiło. Małżowina uprasowała koszulkę z kołnieżykiem (błe…), a ja stwierdziłem, że skoro kamera obejmuje mnie tylko od góry, to wystąpię w krótkich gatkach, bo ciepło było niemiłosiernie. Byłbym zgubiony, gdybym musiał wstać. Na szczęście nie musiałem.

Moja rozmowa rozpoczęła się od drobnego zgrzytu wynikającego z różnic kulturowych. Szef A, dzwoniąc do mnie i machając do kamery, spytał się jak ja się czuję. Oczywiście powiedziałem, że OK, i czekałem na dalsze pytania. On też na coś czekał…

No nie doczekał się na pytanie z mojej strony, czy wszystko u niego w porządku. Ja wiem, uczyli nas tego w szkole, i powinienem był o tym pamiętać, ale w sumie byłem nieco zestresowany, rozmowa kwalifikacyjna, i to w dodatku w innym języku… Teraz nie mogę się nadziwić, że taki niegrzeczny byłem…

Potem poszło już bardziej gładko, wymieniliśmy uwagi odnośnie stanu dzisiejszego internetu, odnośnie tego, co ja umiem, lub twierdzę, że umiem, odnośnie tego co oni potrzebują, lub wydaje im się, że potrzebują. I tak od słowa, do słowa, spodobaliśmy się sobie. I to podobanie, niezależnie od różnic w podejściu do pracy, pieniędzy, robieniu biznesu, obowiązków, tematów tabu, żartów, i całego tego kulturowego bagażu, trwa do dziś.

Reklamy

5 Responses to “Rozmowa kwalifikacyjna”


  1. 1 didixi Czerwiec 7, 2007 o 5:15 pm

    No, to dobrze, że nie musiałeś wstawać…

  2. 2 mg Czerwiec 7, 2007 o 6:10 pm

    Poszedł raz pewien Szef do lekarza na badania. Lekarz go prosi o ściągnięcie spodni, bo chce mu zajrzeć między
    pośladki. Szef ściąga portki, nachyla się, lekarz zagląda i ze zdziwieniem mówi:
    – Panie Szefie! Ależ Pan nie ma odbytu!
    – Cóż poradzić … zalizali!

  3. 3 Nimrod Czerwiec 7, 2007 o 8:25 pm

    Rozmowa kwalifikacyjna przez skype…nice very nice jestem Ciekaw kiedyw polsce doczekamy sie Bossa (nie zwiazanego z firmami tele i inter) ktory wie co to skype :P No dobra ja znam jednego, ale on akurat siedzi w branzy…
    Pozdrawiam!

  4. 4 kariatka Czerwiec 7, 2007 o 8:57 pm

    hehe;) no dla mnie to calkiem normalne mimo, ze nqa emigracji nie zyje=] dzis np bylam w pracy od 9-14 i bylo super:D a kosciol… stal sie strasznie odleglym miejscem, mimo, ze marjacki mam za rogiem =p
    pozdrawiam


  1. 1 Rozmowa kwalifikacyjna w Londynie « Miniu vs swiat Trackback o Lipiec 5, 2007 o 10:11 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d blogerów lubi to: