O tematach tabu

Pomimo tego, że kultura tubylców jest dosyć zbliżona do naszej, w końcu to nie Chiny czy Meksyk, ciągle spotykamy tutaj z Małżowiną różnice, które powodują, że od czasu do czasu mamy o czym rozmawiać ze sobą w czasie obiadu.

Acha, ostrzeżenie. Materiał może zawierać (lub zawiera) opisy, które mogą dotykać (lub dotykają) spraw drażliwych.

Tubylcy mają trochę inny zestaw tematów tabu niż Polacy, albo może nawet nie mają go w ogóle. W zasadzie można sobie porozmawiać na każdy, nawet najbardziej głupi czy nieprzyjemny temat, o ile tylko nie traktuje się go zbyt poważnie. Zbyt poważne podchodzenie do ważnych spraw… jest niepoważne.

Tematem tabu na pewno nie są wszelkie czynności fizjologiczne. Wydalanie, wymiotowanie, puszczanie bąków, bekanie, katar… Trudno jest Polakowi wyobrazić sobie scenę w filmie, gdzie ktoś wymiotuje, i kamera aktywnie mu w tym towarzyszy. Wczoraj oglądaliśmy telewizję przez 3 godziny i dwa razy, w dwóch różnych filmach, widzieliśmy dokładnie, co bohater jadł na obiad.

O ile wymiotowanie służy raczej podkreśleniu grozy sytuacji, puszczanie bąków jest dla tubylców zawsze wdzięcznym tematem do żartów. Przykład najostrzejszy: do pokoju, w którym siedziałem z kilkoma jeszcze pracownikami wszedł jeden z szefów i rzucił: Coś to śmierdzi… Pewnie to ty, Łukasz, najadłeś się kapusty, i puściłeś takiego strasznie śmierdzącego bąka… Powiem szczerze, nie wiedziałem jak się w takiej sytuacji zachować. Natomiast wszyscy naokoło uznali to za najlepszy dowcip, przy czym zaznaczam, że mojej firmie nie znajdzie się nikogo poniżej magistra. Jakkolwiek by to nie było szokujące, dla nich puszczanie bąków jest rzeczywiście śmieszne. Acha, przy okazji, kapusta to jest warzywo śmieszne samo przez się. Nie wiem czemu, ale spotkałem się z takim traktowaniem tego szacownego warzywa wielokrotnie, nawet w książkach (patrz: Mort, Terry Pratchett).

Nie tak dawno widziałem w metrze reklamę jakiegoś środka dla kobiet w okresie menopauzy. Zaczynała się od scenki, gdzie pewna pani na zajęciach z jogi, puściła, cytuję, nie był to zwyczajny cichacz, ale długi sygnał pełnej orkiestry dętej.

Osobną kwestią jest bekanie. Nie jest ono traktowane jako przestępstwo przeciwko zasadom dobrego wychowania. Zarówno Małżowina, jak i ja, za największych bekaczy uznajemy, o dziwo, kobiety. W biurze Małżowiny pewna dziewczyna beka tak głośno, że szyby drżą. U mnie w firmie słynna koleżanka R kicha natomiast tak siarczyście, że raz, autentycznie, przybiegli ludzie z pokoju obok spytać się, czy wszystko OK.

No i oczywiście sex. O dziwo, sex jest tematem tabu, jeśli mamy na myśli jego intymną część. Nie jest, jeśli traktuje się go medycznie.

Nie tak dawno przyszła np. do nas do firmy pewna pani oficer z policji, dla której robi serwis internetowy. Rozmowa była luźna, o tym, o tamtym, zeszła na jej syna, który właśnie kończy koledż. I ta pani tak nam, w sumie obcym ludziom, opowiada: Mam nadzieję, że się w końcu od nas wyprowadzi, chociażby ze względu na jego zdrowie seksualne. Ciekawe, co ja będę myślał, jak moja córka będzie kończyła liceum…

Inna historia: Rowena pół roku temu robiła z dwunastolatkami projekt pt. Zrób swój film. Nastolatki same wybierały tematy. Jedna grupa, w całości dziewczęca, wybrała temat Don’t be silly, wrap your willy (tłum: Nie bądź głupi, opakuj swojego wacka). Tak na marginesie, produkcja filmu była sponsorowana przez publiczną szkołę, do które dziewczynki chodziły.

Albo druga historia. Też o Rowenie. Kręciła film o środowiskach młodzieżowych w Londynie, przy okazji trafiła na zajęcia z czegoś w rodzaju „życia w rodzinie”. Tematem lekcji była akurat prezerwatywa. Trzynastolatkowie uczyli się co to jest, do czego służy, jak się to zakłada, takie tam całkiem pożyteczne informacje. Przy okazji, w ramach żartu, dali Rowenie do wypełnienia test z 10 pytaniami na temat kondomów. Okazało się, że Rowena odpowiedziała prawidłowo na 8 z 10 punktów. Potem cała firma zachodziła w głowę, co to mogły być za dwa trudne pytania…

Tematem tabu nie jest, o dziwo, rasa, orientacja seksualna, płeć, religia, itp. Piszę „o dziwo” patrząc na to, co się wyczynia w USA. Tutaj mogę bez problemu powiedzieć do kogoś: Widzisz tego Murzyna? Albo: Widziałem dziś w Tesco fajną Hinduskę… Natomiast nie na miejscu jest generalizowanie, szufladkowanie kogoś ze względu na to kim jest. W sumie, ponieważ wychowaliśmy się w szalenie homogenicznym państwie, nie mogę powiedzieć, bym miał jakieś duże uprzedzenia w stosunku np. do Hindusów. Nie zrobili mi nic złego, nie zrobili mi nic dobrego, po prostu są.

Się rozpisałem, a to dopiero początek tematu… Obiecuję, będą następne odcinki, o tak ciekawych aspektach jak przeklinanie, zarabianie pieniędzy, wydawanie pieniędzy, wychowywanie dzieci, kupowanie ciuchów, i inne.

Reklamy

3 Responses to “O tematach tabu”


  1. 1 kariatka Czerwiec 12, 2007 o 7:29 am

    swietny wpis, czytalam z otwarta buzia =p spiesze sie do pracy to sie nie bede rozpisywac :D
    pozdrowki

  2. 2 Eva Maria Czerwiec 13, 2007 o 5:54 am

    Eee, odnoszę wrażenie, że takie scenki można zobaczyć wszędzie, gdzie zdołała zakorzenić się cywilizacja i dobrobyt, nie tylko w .uk. Polacy nie otrząsnęli się jeszcze tak na dobre totalitaryzmu, myślę, że prawdziwa detabuizacja dopiero nas czeka.

    Enyłej, zazdraszczam codziennej dawki humoru, jaki masz z Angolami :]

  3. 3 miniu Czerwiec 13, 2007 o 10:37 am

    Enyłej, ja też sobie zazdraszczam :)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d blogerów lubi to: