Marzenia o drodze

No i stało się, stało się, dzisiaj rano, jak szedłem do pracy, coś mnie znowu trafiło… zachorowałem na rower. W końcu tutaj można jeździć na rowerze cały rok, w zimie temperatura spada do +5, więc czym ja się martwię… Niczym się nie martwię.

Oczywiście, moim największym marzeniem jest skuter. Zgodnie z tutejszym prawem, podobnie chyba jak w Polsce, wszystkie tego typu pojazdy do 50cm silnika nie wymagają prawa jazdy… Więc tak jakby mi pasują. Od razu prośba o nie pisanie w komentarzach, kiedy, do cholery jasnej, zrobię w końcu prawo jazdy.

Powracając do skutera, wyszperałem w sieci coś takiego do kupienia na terenie Wielkiej Brytanii:

No to jest po prostu coś wspaniałego. Silnik elektryczny, cichy jak strumyk górski, w razie czego można się przełączyć na pedałowanie, miejsce dla dwóch osób… Już oczyma wyobraźni widzę siebie sunącego rano do pracy na moim Cichym Ścigaczu. Albo np. w sobotę, biorę Małżowinę na plecy i jedziemy w kierunku wschodzącego słońca… Chociaż tak się teraz zastanawiam, że jak się ma taką maszynę, to nie można się zwracać do źrenicy swojego szczęścia per Małżowina. To musi być coś mocniejszego, coś w stylu Dzidzia, czy Kicia. Dzidzia, myknij no po piwo, a ja sprawdzę poziom baterii w silniku. Pasuje.

Niestety, nie miałbym go gdzie trzymać, a tachanie go na drugie piętro do mieszkania odpada. Zostaje więc opcja rower składany, póki co przemyśliwam nad czymś takim:

Szybkie, ciche, wygodne, i składa się do małej walizeczki.

Jak tak już jesteśmy przy temacie drogi, nie sposób nie wspomnieć o różnych dziwnacznych pojazdach, które można zobaczyć na tutejszych ulicach. Za największe kuriozum uważam trzykołowe samochody:

Na markach samochodów się nie znam, jak się mocno skupię to odróżnię poloneza od cinquecento, ale tutaj ta zdolność nie okazuje się jakoś szczególnie przydatna. Jeżdżą tutaj różne auta, i tak samo jak w Polsce auto jest wyznacznikiem klasy, do której się należy. Np. pan Cobelli, który na rogu prowadzi mini-kafejkę z kanapkami, chwalił się, że posiada trzy Mercedesy. Dla przeciętnego przedstawiciela klasy średniej jest to bardzo ważna informacja, pozwalająca upewnić się w przekonaniu, że Mercedesami jeździć nie będzie. No bo jaki jest sens jeżdżenia Mercedesem, jeśli facet, który się dorobił na robieniu kanapek, ma ich trzy?

Ludzie starsi, mający kłopoty z chodzeniem, pomykają często tego typu pojazdami:

Proszę się nie sugerować pędem na zdjęciu, to jest raczej chwyt reklamowy, skuterki te nie są w stanie dogonić idącego zwykłym tempem człowieka. Ale za to są w stanie wjechać praktycznie wszędzie, nie należy do rzadkości widok takiego skuterka w Tesco czy w innych sklepach.

Jak jeszcze mieszkaliśmy w poprzednim mieszkaniu, idąc do pracy bardzo często widziałem jedną panią na takim właśnie skuterku. Pani nie była jakoś bardzo leciwa, ale miała naprawdę dużą nadwagę i stąd pewnie musiała korzystać z tego sprzętu. W czasie deszczu pani nakładała na siebie pelerynę, ale ogromną, tak wielką, że przykrywała nią także skuter. Widok zapierał dech w piersiach, bo wyglądało to jakby jakiś niski czarnoksiężnik (pelerynka miała gustowny, sterczący w górę kaptur), grubszy niż wyższy (serio), poruszał się w jakiś magiczny sposób, jakby płynał po chodniku.

W każdym razie, Cichy Ścigacz na razie poza możliwościami, samochodu mieć nie mogę, na skuterek jeszcze za wcześnie… zostaje rower.

Reklamy

5 Responses to “Marzenia o drodze”


  1. 1 Agazinha Czerwiec 12, 2007 o 10:48 am

    Odpowiedzia na to moze tez byc klasyczna fajna Vespa

    http://www.uk.vespa.com/en_UK/vespa/gts/default.aspx

    Malzowina na siedzeniu za toba i klimaty w stylu ‚Rzymskie Wakacje’ ! :-)

  2. 2 miniu Czerwiec 12, 2007 o 10:56 am

    Tia, myślałem o Vespie, czy innych tego typu, ale wiesz, boję się, że jakbym zostawił taką Vespę przed blokiem, to pewnego dnia rano by jej już nie było…

    Może przesadzam zresztą, chętnie bym poznał Twoj punkt widzenia…

  3. 3 Jerry Czerwiec 12, 2007 o 11:57 am

    Skuter moze byc zrodlem niesamowitych doznan, zdaje sie ze na polwyspie Helskim zlapalem bakcyla. Jednakze jestem rozdarty pomiedzy przyjemnoscia a zdrowym rozsadkiem. Odkad zobaczylem samochod osobowy w ktory wjechal inny samochod osobowy gdy ten pierwszy oczekiwal na zielone swiatlo. Z dwojga zlego ja juz wole kolizje z rowerzystami, przynajmniej bede widzial kiedy zgine.

    A do tego tluszczyk sie spala, stawy nie prochnieja. Piekne krajobrazy oraz szum ogumienia muskajacego utarty szlak. Sama slodycz..

  4. 4 Agazinha Czerwiec 13, 2007 o 12:53 pm

    Tak.. ryzyko kradziezy jest zawsze jakies.. ale w dobie roznych zabezpieczen niekoniecznie trzeba sie tak bardzo martwic… no i sa ubezpieczenia :-)

    Kluczem do sukcesu jest zakup nieco uzywanego pojazdu oczywiscie, zeby nie rzucal sie w oczy; zbyt duzo blysku i ryzyko wzrasta :-)

    Na skuter tupu Vespa potrzebne jest jednak prawo jazdy chyba.
    Po krotkiej analizie wyglada na to, ze skladak jest najlepsza opcja ‚short-term’ :-)

  5. 5 gogus Wrzesień 16, 2007 o 8:16 pm

    Ja bym ci zaproponowal pojazd marki LIGIER.Jest czterokołowy na dowód osobisty.Wszystkie są w automacie.Sam pomykam ligrem AMBRA.Jest tani w eksolatacji i wielkości smarta

    POZDRAWIAM


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d blogerów lubi to: