Małżowina szaleje w sądzie

No i nadszedł ten sądny (nomen omen) dzień, i posłali Małżowinę do sądu.

Zgodnie z tutejszymi zasadami planowania, Małżowina o konieczności udania się do tego przybytku sprawiedliwości dowiedziała się na 5 minut przed wyjściem. Zdążyła tylko pożyczyć marynarkę od koleżanki (trza mieć buty na weselu, trza mieć marynarkę w sądzie), sekretarki wydrukowały jej plan jak dojechać do sądu, i tyle ją w biurze widzieli.

Nauczona doświadczeniem, po wyjściu z autobusu (czasami autobusem jest szybciej niż metrem), zapytała się na wszelki wypadek ludzi, jak ma iść. Z mapą w ręku tłumaczyła jakiejś kobiecie, że jestem tutaj, a muszę dojść tutaj, gdy pewien przysłuchujący się tej rozmowie pan wtrącił, że przecież Małżowina już jest tutaj, bo tutaj jest… tutaj. Trudno było się sprzeczać z taką logiką, więc w razie czego Małżowina podziękowała obydwojgu za pomoc, i potruchtała do sądu.

System prawny tubylców jest oczywiście bardzo barbarzyński, i zdecydowanie różni się od naszego drobiazgowego i dobrze zorganizowanego systemu polskiego, gdzie wiadomo, że jeśli sprawa toczy się krócej niż trzy lata, to nie jest to sprawiedliwość, tylko jakieś takie pochopne ferowanie wyroków. Przed sądem występują głównie barristerzy (tacy „mówcy” sądowi), którzy wyjaśniają sądowi sprawę. Zasilani są informacjami, zwykle 10 minut przed rozprawą, przez kogoś z firm prawniczych obsługujących końcowych klientów, zazwyczaj tzw. legal clerk, którzy tłumaczą klientom co się właściwie dzieje, opiekują się klientami pod względem prawnym przed i po rozprawie, zarządzają ich dokumentami, pobierają opłaty, itp.

W sądzie Małżowina dosyć szybko odnalazła „swojego” barristera, oraz dwie przerażona starsze panie z Polski, które probowała uspokoić Węgierka z biura Małżowina, bez jakiś specjalnych rezultatów jednak, ponieważ Węgierka równie słabo mówiła po polsku, jak te panie po węgiersku i po angielsku.

Trochę zziajana Małżowina zaczęła się ubierać w pożyczoną marynarkę, ale że była zziajana, to się zaraz potem musiała z niej uwolnić, w międzyczasie tłumaczyła dialogi pomiędzi paniami, Węgierką i barristerem. Ogólnie rzecz biorąc, panie znały swoją sprawę od strony faktów, ale nie znały języka. Węgierka znała sprawę od strony dokumentów, ale nie znała faktów. Małżowina nie znała ani sprawy, ani dokumentów, ale znała języki. Barrister nie znał niczego.

Koniec końców rozprawa przebiegła dosyć szybko, kilkanaście minut raptem, wyglądało to tak, że barrister każdej ze stron podszedł do Wysokiego Sądu, chwile pogadali, uzgodnili co i jak, i było po wszystkim. Potem barrister wytłumaczył Małżowinie i Węgierce co ustalili, Małżowina przekazała to wszystko paniom i po kłopocie. Po rozprawie Małżowina przeszła się chwile z paniami, panie przeszły z Małżowiną na ty, Małżowina wsiadła do metra i pojechała z powrotem do pracy.

Oczywiście Małżowina twierdzi, że mogłaby wypaść znacznie lepiej, gdyby jej w biurze powiedzieli wcześniej, że będzie szła do sądu. Przejrzałaby dokumenty, wkuła słownictwo, kto wie, znając Małżowinę, może nawet przygotowała by szkic mowy dla barristera. Jak to człowiekowi trudno dogodzić…

Żeby nie było tak słodko, ja też mam dzisiaj ciekawe zadanie. Przychodzi na godzinę pierwszą poważny klient, zainteresowany zainwestowaniem w firmę, moi szefowie nadali mu kategorię abso-kurde-lutnie ważny. Ponieważ ich nie będzie, bo się spóźnią, na moich barkach będzie spoczywało zabawianie go miłą, przyjacielską pogawędką do czasu aż się pojawią. Już mi żal chłopaka…

Reklamy

6 Responses to “Małżowina szaleje w sądzie”


  1. 1 Agazinha Czerwiec 13, 2007 o 12:49 pm

    Brawo malzowina… Thinking on your feet i tak dalej!!!
    xx

  2. 2 miniu Czerwiec 13, 2007 o 1:09 pm

    A żeś przysunęła frajzalem… Myślisz, że to tak łatwo znaleźć znaczenie po słownikach?! :)

  3. 3 Klamra Czerwiec 13, 2007 o 6:57 pm

    Małżowina JESTEŚ WIELKA!!! :-) I’m proud of you!!!

  4. 4 miniu Czerwiec 13, 2007 o 7:09 pm

    No ja też jestem z Małżowiny bardzo dumny. Parafrazując tatę, nie sztuka mówić po angielsku, jak się umie :)

  5. 5 Malzowina Czerwiec 13, 2007 o 8:21 pm

    rrrany
    szczerze powiedziawszy to mnie to tlumaczenie wykonczylo, chociaz nie bylo go duzo… moze przez te wszystkie emocje… na szczescie wszystko przebiegalo na tyle szybko, ze zdenerwowalam sie dopiero PO:)

  6. 6 Paulina L Czerwiec 14, 2007 o 7:23 am

    Wiedziałam, że Małżowinka da sobie radę!! Przeszła odpowiednio ciężkie przeszkolenie w swoim byłym miejscu pracy! Teraz nic jej nie straszne!!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s





%d blogerów lubi to: