Lecimy

Tak, temat wpisu jak najbardziej pasuje do rzeczywitości. Kierujemy się jutro w stronę Europy, lecimy odwiedzić kraj.

To powoduje oczywiście określone sytuacje stresowe, które występują za każdym razem, gdy wyjeżdżamy, i po których za każdym razem solennie obiecuje sobię, że już nigdy więcej.

Zaczyna się zwykle, tak samo jak dzisiaj, w okolicach godziny 13-tej pytaniem, czy my mamy może wydrukowane bilety. Oczywiście nie mamy, bo bilety załatwiam ja sam, zwykle zresztą dzięki uprzejmości kolegi, którego teraz serdecznie pozdrawiam. Oczywiście nie mam podczas tego załatwiania przy sobie drukarki, więc nie drukuję. Email z biletem mam w domu, a drukarkę w pracy, więc kończy się to jak zawsze rozpaczliwym SMSem do uprzejmego kolegi w stylu Czy masz może ten bilet, co mi go przesłałeś, bo jak masz to możesz mi go przesłać jeszcze raz? Kolega jest aktualnie we Francji, my w Anglii, a bilety kupował w Polsce, więc tylko kilka rozmów międzynarodowych i aktywny udział rodziców kolegi w Polsce, i mam bilet. A to dopiero 13-ta.

Potem odbywam rozmowę z mamą, która jest mistrzem w przewidywaniu wszystkich możliwych kataklizmów w różnych wariantach i odmianach. Udało jej się zasiać ziarno zwątpienia, czy Ryanair nie zmienił czasem rozkładu lotów, bo czasami zmienia, a moja dzielna mama sprawdziła rozkład na Lublinku i wisi ten stary, ale Lublinek nie ponosi odpowiedzialności za rozkład… OK, zadziałało, miałem trzy podejścia z telefonowaniem do Ryanaira, udało się w końcu dodzwonić, pan mnie przepytał ze znajomości danych moich, Małżowiny i kolegi (łącznie z adresami email), i dowiedziałem się że… nadal mają stary rozkład. Aby do przodu.

Potem zerknąłem jeszcze dla pewności na bilet, i się okazało, że kupiliśmy bilet na 7 czerwca. A potem się okazało, że to data kupna biletu, a nie wylotu.

Była 14-ta.

Mógłbym tak opisywać dzisiejszy dzień godzina po godzinie, hocki klocki z zamawianiem taksówki, kończeniem wszystkiego na czas w pracy, odpisywaniem na tony emalii, wyjaśnianiem że mnie nie będzie, ale że wrócę, raportowaniem tych wyjaśnień, sprawdzaniem dokumentów… ale po prostu nie mam czasu. Jest 20.27 a my się nawet jeszcze nie zaczęliśmy pakować.

Na szczęście jutro będziemy już po drugiej stronie lustra, gdzie podobno jeździ się po prawej stronie, kobiety są ładne, i nie trzeba rozmawiać o tej cholernej pogodzie…

PS. To może oznaczać pewne opóźnienia w aktualizowaniu bloga, ale głowa do góry, przecież wrócimy…

Advertisements

11 Responses to “Lecimy”


  1. 1 Bager Czerwiec 27, 2007 o 10:39 pm

    Milego pobytu w ziemi ojczystej : ))

  2. 2 ramzelsworld.blogspot.com Czerwiec 28, 2007 o 6:23 am

    Ubraliście turbany na czas lotu? ;)

  3. 4 Agazinha Czerwiec 28, 2007 o 1:07 pm

    Nie musicie drukowac biletu. Wystarczy ze macie reference number zapisany na kartce i tyle trzeba… Odkrylam to przypadkiem I w ten sposob jest mniej stresu a wiecej drzew :-)

  4. 5 kariatka Czerwiec 28, 2007 o 4:47 pm

    ajc ajc :) no a ja jutro na wycieczke do chrzesniaka i znajomych za poznan sie wybieram ;) tez niemoghe sie doczekaC i tez pewnie beda jakies przygody :D
    pozdrawiam
    http://karia.nakoz.org

  5. 6 Agazinha Lipiec 3, 2007 o 11:13 am

    i dlugo tam bedziecie?

  6. 7 ramzelsworld.blogspot.com Lipiec 3, 2007 o 3:53 pm

    chyba długo, bo tu długo nikt nic nowego nie wpisuje :(

  7. 8 kariatka Lipiec 4, 2007 o 7:39 am

    czekamy z niecierpliwoscia iprzypominamy ze w PLtez sa kafejki internetowe! =p pozdrowki

  8. 9 Agazinha Lipiec 4, 2007 o 12:28 pm

    mam insider information… wracaja dzis!

  9. 10 miniu Lipiec 5, 2007 o 7:31 am

    A kto był tym szpionem? Koleżanka potocznie kojarzona z pewną częścią drzewostanu?

  10. 11 Agazinha Lipiec 5, 2007 o 4:24 pm

    Dokladnie!! la Branche!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d bloggers like this: