Się ubieramy do pracy

A dzisiaj, w ramach wymiany doświadczeń międzynarodowych, mieliśmy się ubrać do pracy w miarę nienormalnie, ale na tyle jeszcze spokojnie, by mieściło się to w ogólnie przyjętych ramach naszych kultur.

Postanowiłem więc założyć najbardziej ekstrawagancki sweter, jaki znajduje się w moim posiadaniu. Sweter rzeczywiście zrobił furorę, a pani w recepcji wypytała mnie nawet skąd go mam, z czego jest zrobiony, i takie tam. Nic dziwnego zresztą, bo sweter na każdym chyba zrobiłby wrażenie:

Sweter. Obiekt pożądania pani z recepcji.

Być może zdjęcie tego nie oddaje, ale sweter jest przepastny, i spokojnie mogło by do niego wejść tak z 1.2 mnie samego. To przypomniało Walijczykowi pewną historię, w której miał zresztą rzadką przyjemność osobiście uczestniczyć.

Otóż wsiadł on kiedyś do samochodu swojego znajomego, który akurat podwoził go do domu. Samochód był stary, i pasy do zapinania nie były samodopasowujące się, tylko długość pasa ustawiało się ręcznie. Walijczyk usiadł na siedzeniu pasażera, i stwierdził, a to się naprawdę nieczęsto zdarzać może, bo nie jest Walijczyk mizernym chłopakiem, że pas jest luźny. Skomentował to na swój sposób rezolutnie:

– Słuchaj, tu musiał siedzieć przede mną jakiś straszny grubas.

Na to jego kolega wycedził przez zęby:

– Tak, moja żona.

Widać więc, że Walijczyk umie się zachować. Po tej opowieści dobiłem go jeszcze informacją, że tak naprawdę to sweter Małżowiny, więc mógłby uważać z tymi anegdotami o szerokich ubraniach. A potem zrobiłem mu herbaty z sokiem żurawinowym, bo to w sumie fajny chłopak.

Przy okazji sesji zdjęciowej nowej koleżanki R, o czym za chwilę, szef J wyraził zgodę, bym udokumentował także jego szalony strój. Co też niezwłocznie uczyniłem:

Jak widać, szef J składa się głównie z zegarka i słuchawek. I jedno i drugie są mu tak naprawdę potrzebne do pracy, elementy zdobnicze szefa J to koszula oraz spodnie.

Potem mieliśmy sesję zdjęciową z nową koleżanką R. Należy się przygotować na najnowszą modę londyńską. Osoby o słabych nerwach proszone są o wypicie szklanki wody, lub w ogóle o niepatrzenie na zdjęcia. Osoby szczególnie stabilne psychiczne, jeśli czują się dzisiaj wyjątkowo silne, mogą sobie pozwolić na wyobrażenie koleżanki R na ulicy, jak idzie do pracy.

Koleżanka R. Voilà!

Sedećnie posrafiam fanuff s Poski :)

Advertisements

7 Responses to “Się ubieramy do pracy”


  1. 1 ramzelsworld.blogspot.com Lipiec 14, 2007 o 12:11 am

    Czuję się zaszczycony postrofieniami. ;)

    PS Najs szuz!

  2. 2 Eva Maria Lipiec 14, 2007 o 4:33 am

    Koleżanka bulwersuje, bo metki od stanika zapomniała obciąć? ;p No bo ja się tak normalnie ubieram :>

  3. 3 vilebender Lipiec 14, 2007 o 10:18 am

    Phostrafiam fas ciule ;-)

  4. 4 miniu Lipiec 14, 2007 o 10:46 am

    @Eva Maria: To może jakieś zdjęcia podeślesz? :)

  5. 5 kariatka Lipiec 14, 2007 o 11:38 am

    sweterek bardzo klimatyczny =D a ta pani w rozowych getrach… no teraz to w sumei taka moda na getry i takie bluzki chyba wiec w pl rozowe getry pewnie calkiem normalne by byly :P

  6. 6 Valdo Lipiec 15, 2007 o 1:38 am

    Mnie juz nic nie jest w stanie zaskoczyc.

  7. 7 Eva Maria Lipiec 15, 2007 o 1:57 pm

    @miniu: siur, łaj not ;] nawet jedno jest w jednym z ostatnich moich wpisów, tyle że raczej odgłowne. Całościowe też zamierzam zrobić, tyle że sobie samej bez samowyzwalacza trochę trudno ^^


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d bloggers like this: