W co się ubrać na rower

Już jutro! Już jutro wyruszam na trasę! Dziś skończyłem składać moją Bernadetę, jest nowa, jest śliczna, i co najważniejsze, jest gotowa. Jutro będzie wielki dzień dla angielskiego kolarstwa. Mam nadzieję, że mój wyczyn będzie oglądała Królowa, ale jeśli nie znajdzie czasu, to się nie obrażę, bo rozumiem, że może mieć większe sprawy na głowie. To będzie mój pierwszy dzień na kółkach w tym kraju, więc raczej nie pobiję jakiegoś rekordu prędkości czy coś, ale za kilka dni… kto wie…

Z powodu tej wielkiej zmiany w moim życiu rozmawialiśmy ostatnio w firmie o strojach rowerowych. Jak śpiewa Janerka, ubierz się w obcisłe, bo to warto mieć styl. W tym dziwnym kraju obowiązuje podobny styl jak w Polsce, w związku z tym koleżanka R, razem z Walijczykiem zaproponowali mi tak zwane majtki podstawowe:

Nie dali mi za bardzo dojść do słowa, bo zaczęli rozważać, czy pod tymi majtkami nosi się (lub nie nosi) majtek prawidłowych. Nie będę się wdawał w szczegóły tej rozmowy, w każdym razie dowiedziałem się zarówno dużo o Walijczyku, jak i o koleżance R.

Razem z Walijczykiem stwierdziliśmy także, że raczej nie będzie na mnie dobrego rozmiaru, koleżanka R taktownie milczała. Dzisiaj sprawdziłem w internecie… i są! Ale nie ma tak dobrze, nie będę takiego czegoś na siebie zakładał…

Jako, że jesteśmy w Londynie, dochodzi do tego miła przeciwdeszczowa kurteczka z kapturkiem:

Po dyskusji o strojach stwierdziłem, że może zapytam się Walijczyka o prawo drogi, bo w końcu taka informacja może być podczas jazdy po lewej stronie ulicy przydatna. Po krótkiej, i jakże pożytecznej lekcji, stwierdziliśmy obydwaj, że póki co, przed rondami mam schodzić z mojej bestii i pokonywać skrzyżowanie na piechotę. Moją wplecioną w DNA fantazję ułańską wymienię na chwilę na walijskie a czemu ja mam się spieszyć, z pożytkiem zarówno dla ruchu ulicznego, jak i dla mojego DNA.

Na koniec zdjęcie, które po prostu musiało się w tym wpisie pojawić. Tak, to on, słynny Borat Yak shae mash Sascha Baron Cohen, który przez chwilę towarzyszył zawodnikom na Tour de France.

3 Responses to “W co się ubrać na rower”


  1. 1 ramzelsworld.blogspot.com Lipiec 19, 2007 o 9:25 pm

    No i problem rozwiązany. Wystarczy luknąć na ostatnią fotkę i już wiadomo, jak się na rower ubrać. Tylko zimą troszkę zimno może być. :(

  2. 2 miniu Lipiec 19, 2007 o 9:28 pm

    Tutaj podczas ostatniej zimy tylko dwa dni były takie, że rano śnieg leżał (bo do południa to już zawsze znika), więc bez przesady… Trochę ostrzej człowiek dociśnie na pedałach, się rozgrzeje… :)

  3. 3 Jerry Lipiec 20, 2007 o 7:58 am

    Jak tam nowe cacko? Pali jak jej imienniczka z czasow konfliktu zbrojnego?

    Widze ze przygotowania zakroiles na wielka skale, te spodenki to nie jest taki strasznie ekstrawagancki pomysl. Gdy slota i wilgoc szaleje.

    Napisz jak sie jezdzi tym wynalazkiem. Jak rowniez ile razy go skrecasz. Czy ma podkladki sprezynujace, jak czesto smarujesz, takie tam szczegoly tech…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d bloggers like this: