O herbacie

Właśnie robię sobie kawę, więc myślę, że jest to dobry czas, by końcu napisać parę słów o herbacie.

Jest coś bardzo głęboko angielskiego w tym, że herbata, napój odkryty tysiące lat temu przez Chińczyków, udoskonalony przez Japończyków, rozprowadzony po świecie przez Mongołów, stał się w końcu wizytówką Anglii. Otwartość Anglików na świat i ich naturalny niejako dar wyszukiwania cennych rzeczy, przyswajania ich, rozumienia, przekształcania, i przekazywania potem innym ludziom, nie przestaje mnie zadziwiać. Siedzimy sobie wczoraj z szefem J i rozmawiamy o pewnym dużym systemie informatycznym, który przygotowujemy na sprzedaż. Szef J chce go sprzedać poza krajem, więc rozsądnie pytam, czy on też ma takie samo wrażenie jak ja, że system, który był w całości produkowany w Anglii, będzie pewnie jednym z najdroższych. Szef J odpowiada, że pewnie tak, ale przecież ten system jest bardzo zaawansowany, wyprzedza 5-10 lat to, co jest teraz poza granicami Anglii. No to ja robię wielkie oczy, i mówię mu, że widziałem takie systemu w Polsce już kilka lat temu, były bardziej zaawansowane już wtedy, że nie wspomnę o takich potęgach jak Korea Południowa czy Rosja. Na to szef J robi swoje wielkie oczy i wyjaśnia: Ale kto tu mówi o Europie?! W Europie jest trudno, jest konkurencja. Ja mówię o Afryce!

Powracając do herbaty, przybysz z Polski może być nieco zdziwiony sposobem jej picia. Jak się należało tego spodziewać, herbata, gdy dotarła do brzegów Anglii, musiała zostać zmieniona w coś podejrzanie wyglądającego, brzydko pachnącego, i smakującego tak jak wygląda i pachnie, inaczej nie byłaby przecież angielska. Po różnych próbach, okazało się, że najgorszy efekt uzyskuje się poprzez dodanie do niej mleka… i tak już zostało.

Na zdjęciu: wybór czarnych herbat aromatyzowanych, tzw. herbatka z perfumą

Parę miesięcy temu dało mi się wprowadzić całą ekipę z którą pracuję w niezłe osłupienie. Otóż ich herbata jest dla mnie za mocna, żołądek nie bardzo ją lubi (może bez szczegółów), a musi być taka mocna, ponieważ gdyby była normalna, to mleko zabiłoby jej smak. W związku z czym piję moją herbatę, rozcieńczoną sokiem żurawinowym. Jak to wykryli, to wszyscy, dosłownie wszyscy, zlecieli się oglądać, jak taka herbata wygląda. Bo picie herbaty z sokiem owocowym jest kuriozum, a wlewanie do niej mleka – zdobyczą cywilizacji.

Herbata jest zaszyta w kulturze angielskiej tak głęboko, że sposób jej picia decyduje o tym, do której klasy należy dany człowiek, kim byli jego rodzice, skąd pochodzi, itp. Nie będę nawet udawał, że się w tym jakoś orientuję, ale ważne jest:

a) co się pije (jaki rodzaj herbaty konkretnie). Np. koleżanka R, której rodzice urodzili się i mieszkają w Irlandii, do dzisiaj dostaje podczas każdej wizyty zapas dobrej herbaty, nie tego angielskiego barachła, do domu.

Na zdjęciu: Herbaty owocowe, ze względu na mojego trawiącego przyjaciela, wybór jest ograniczony tylko do miętowej i rumiankowej.

b) jak się ją pije – ile mleka wlewasz, czy najpierw podgrzewasz mleko, czy nie, czy słodzisz. Ja np. słodzę kawę, i nie wlewam do niej mleka, co jest jednoznacznie kojarzone z najniższą warstwą klasy pracującej (poniżej już są tylko bezdomni). Moje parszywe szczęście, że nie mieszczę się w ich systemie klasowym…

c) kiedy się ją pije. Czy o piątej, czy o szóstej po południu. Jak często. Czy masz specjalną herbatkę o 11 przed południem?

d) z czym się ją pije. Ci wariaci mają nawet specjalne książki o tym, które herbatniki pasują do których herbat!

Na zdjęciach: Książki dla herbacianych purystów

e) jak nazywasz posiłek, który składa się z herbaty i np. herbatników. Herbata? Drugie śniadanie? Podwieczorek? Fajf? Miałem na ten temat ciekawą historię z Walijczykiem. Roztrząsaliśmy akurat jakiś problem gramatyczny (co jest zwykle bardzo ciekawe, bo ja znam gramatykę opisową, ale nie wiem jak się poprawnie mówi, a on mówi poprawnie, ale nie wie, co to jest rzeczownik, czasownik, o zaimkach nie wspominając), i jako przykład podał zdanie: Jem dzisiaj jajko na herbacie. No to ja się bardzo zdziwiłem, powiedziałem, że o takim barbarzyństwie to jeszcze nie słyszałem, że owszem, są plemiona, które piją herbatę z masłem, że rozumiem że Anglicy są dziwni, ale mieszanie jej z jajkiem to już przesada. Tia.. Jak już się skończył śmiać, to mi wytłumaczył, że herbata to jest także nazwa posiłku, który jada tuż przed obiadem. I że specjalnie dla mnie spróbuje dzisiaj jajka w herbacie.. na herbatę.

Reklamy

1 Response to “O herbacie”


  1. 1 ramzelsworld.blogspot.com Lipiec 28, 2007 o 10:20 pm

    W swoim czasie mieliśmy ze znajomymi swój „Tea Time”.
    Na hasło „ti tajm” zbieraliśmy się w jednym miejscu, odizolowani od reszty (nie wiedzieli, co tracą…), po czym ktoś z nas wyciągał… Tabakę!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s





%d blogerów lubi to: