Tęsknię za dobrym polskim piwem

Niedziela dziś, raczej pochmurnawo, w TV leci właśnie stary Robin Hood, ten z tym co był najpierw czarniawy, a potem się stał blondynem, i mi się dzieciństwo przypomniało, i tak mi się jakoś za krajem zatęskniło. A przede wszystkim za dobrym, polskim piwem.

To, że piwo tutaj nie jest najwyższych lotów, mogą potwierdzić moi rodzice. Zabraliśmy ich parę miesięcy temu do pubu o dźwięcznej nazwie Roebuck (wym. Robak). Cóż… jaka nazwa, taki smak piwa. Po powrocie musiałem udać się do Tesco w poszukiwaniu polskich wyrobów chmielowych, by zabić w ustach smak Anglii .

Mieliśmy niedawno z Walijczykiem pogawędkę na temat polskiego piwa. Okazało się, o dziwo, że ma on w tym zakresie jakieś pojęcie. Tak prawdę mówiąc, jeżeli chodzi o Polskę, to interesują go tylko dwa tematy: Mistrzostwa Świata Silnych Mężczyzn i piwo właśnie.

Walijczyk jest zresztą swego rodzaju znawcą piwa. Nie dość, że potrafi on zrobić pintę piwa w czasie krótszym niż 5s (lata grania na puzonie, chłopie, lata grania, i potrafię otworzyć gardło i oddychać jednocześnie), to jest jedynym człowiekiem którego znam, który potrafi wypić jard piwa (na zdjęciu obok), nie oblewając jednocześnie koszuli. Pewnie jakbym był w liceum, zostałby moim bohaterem.

Dowiedziałem się od niego, że pił już parę razy Tyskie, i że nawet je sobie chwali. Co prawda, wymawia on tę nazwę jako Tiskii, z akcentem na ostatnią sylabę, ale to i tak wypada całkiem nieźle, w porównaniu na przykład do Żywca. Kiedy rozmowa zeszła na to piwo, Walijczyk długo nie mógł skojarzyć nazwy z wymową, musiałem mu ją przeliterować. Koleżanka R, przysłuchująca się rozmowie stwierdziła, że ona nie może sobie wyobrazić, że takie słowo w ogóle może istnieć. Prosty Żywiec i Anglik leży.

Z polskich marek Walijczyk rozpoznał jeszcze Lecha. Tutaj nazwa, jeśli chodzi o rynek angielski, nie jest zbyt trafiona, przypomina trochę historię żarówek OSRAM. Otóż lech po angielsku to, cytując za TheFreeDictionary, degenerat, dewiant, zboczeniec. Nie wróżę temu piwu jakiegoś wielkiego sukcesu.

5 Responses to “Tęsknię za dobrym polskim piwem”


  1. 1 ramzelsworld.blogspot.com Lipiec 29, 2007 o 9:17 pm

    Na temat piwa się nie wypowiem, gdyż znawcą nie jestem.

    Zastanawia mnie jednak, jakie szanse na karierę zawodową ma człowiek (nieszczęśnik), któremu rodzice nie przewidując przyszłości swego syna, Lechem go nazwali?

    Ale mam pomysł na ewentualne hasło reklamowe dla piwa Lech:
    „Lej Lecha w mordę ile wlezie”

    Mam nawet dziwne wrażenie, że całkiem pasuje do angielskiego typu humoru. Może jednak sukces będzie? ;)

  2. 2 miniu Lipiec 29, 2007 o 10:14 pm

    A pomyśl sobie, co musi przeżywać taki Leszek, jak przyjedzie do Anglii. Przez analogię, to jakby do Polski przyjechał koleś, który się nazywa np. Zboczeniec Wiśniewski.

    Albo jak przyjmujesz wiadomość, że komunizm obalił właśnie Zboczeniec Wałęsa :)

  3. 3 ramzelsworld.blogspot.com Lipiec 29, 2007 o 11:06 pm

    Znam Turka mieszkającego w Niemczech, którego syn ma na imię… Burak.


  1. 1 Wczoraj była biba « Miniu vs swiat Trackback o Sierpień 4, 2007 o 4:04 pm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d bloggers like this: