Idziemy na koncert

Tydzień temu byliśmy na polskim koncercie szantowym, ale jakoś nie było czasu o tym napisać. Jak się ma taką siostrę-sister jak ja, to człowiek ma ręce urobione robotą od małego. Najpierw pchanie wózka, potem odprowadzanie do przedszkola, później ze szkoły, odgrzewanie obiadów, a teraz Londyn. Ale to są oczywiście tylko takie narzekania starszego brata, bo jakbym powiedział No fajnie że wpadła, przynajmniej się coś działo, nie było tej zwykłej monotonii, przeszliśmy się trochę po mieście, popiliśmy piwa po pubach, było super, to by się jakoś tak rodzinnie zrobiło, miło i ciepło. Brrrrr.

Powracając do koncertu. Koleżanka R, na wieść o tym, że mamy zamiar pójść na koncert piosenki żeglarskiej, na której zresztą będziemy śpiewać, to po polsku, z gitarami, harmonijkami, skrzypcami a nawet flażoletami, zareagowała odebraniem sobie powietrza na dobrze dziesięć sekund. Po raz pierwszy zobaczyłem Anglika, którego totalnie zatkało. Na szczęście opanowała się szybko, i przeszła do technicznych, rzeczowych pytań jak takie spotkanie wygląda, kto tam chodzi itp. Ale widziałem, że czeka tylko aż sobie pójdę, żeby podzwonić po znajomych. Typowe.

Koncert odbywał się na okręcie Regalia. Moi morscy towarzysze (Małżowina, siostra-sister i Carlos) przeszli przez sidła ochrony bez większych problemów, jednak mój duży plecak wzbudził ciekawość pana o wielkości wrót od stodoły. Jak się można domyślać, wybrałem opcję współpracy, i pan zaczął przeszukiwać moje królestwo. Sweterek, kurteczka nie wzbudziły większego zainteresowania, czego nie można powiedzieć o plastikowej torbie. Pan poprosił o otworzenie, więc wziąłem ją w ręce, zajrzałem i zmiękłem.

Otóż moja własna, rodzona siostra-sister zapragnęła mnie rozpieścić i kupiła mi odstresowywacz. Odstresowywacz to taka kulka z gumy, wielkości piłki od tenisa, którą można w chwili złości pomiętolić, rzucić na podłogę, poskakać po niej, po prostu wyładować energię. Robią je w różnych kształtach, w pracy mam na przykład Homera Simpsona. Moja siostra natomiast kupiła mi odstresowywacz w kształcie… kobiecej piersi. Piękna, duża, dorodna, elastyczna pierś. Ze sporego rozmiaru sutkiem.

Na zdjęciach: Teraz mam już dwa odstresowywacze. Jeden z nich, jak na razie, tylko mnie stresuje.

Ponieważ nie było innego wyjścia, podałem panu ochroniarzowi prezent od siostry. Wyglądał na człowieka, który już sporo rzeczy w życiu widział, ale coś takiego zdarzyło mu się chyba po raz pierwszy. Kolejny Anglik tego dnia, który zaniemówił. Wykorzystując ten moment, rzuciłem w jego kierunku Nie wolno panu zadawać pytań na ten temat, to jest moja prywatna sprawa. Wytrzeszczył oczy jeszcze bardziej, a potem uśmiechnął się lekko, pokiwał głową i schował pierś do torebki.

A potem zabrał mi metalową linkę, którą zapinam rower, bo według niego mógłbym jej użyć jako aktywną broń (offensive weapon).

Ja, facet, który nosi w plecaku sztuczną gumową damską pierś…

Reklamy

6 Responses to “Idziemy na koncert”


  1. 1 ramzelsworld.blogspot.com Sierpień 18, 2007 o 10:13 pm

    Zamiast tłumaczyć się ochroniarzowi trzeba było zwrócić się bezpośrednio do siostry-sister z tekstem: „Ej siostra! Coś Ci wypadło…” ;]

  2. 2 miniu Sierpień 18, 2007 o 10:27 pm

    @Ramzel, ja tam nie chcę się jakoś bardzo czepiać, ale wiesz, mówisz o mojej siostrze…

  3. 3 ramzelsworld.blogspot.com Sierpień 19, 2007 o 1:51 am

    Miniu –> Jeśli Cię lub Ją uraziła ma poprzednia wypowiedź to PRZEPRASZAM. Nie było to mym celem…

  4. 4 miniu Sierpień 19, 2007 o 9:23 am

    @Ramzel: Spoko, spoko. Still friends?

  5. 6 siostra-sister Sierpień 19, 2007 o 4:30 pm

    Chyba musze sie wtracic :)
    Slusznie ze Miniu nie rzucil nic w stylu ze mi cos wypadlo spod stanika – bo normalnie bym go zdzielila chyba :) ale ze chlopak sie umie zachowac to nie musialam nikogo zdzielac :) Ciagnac dalej watek onej piersi, to nasz tata jak ujrzal to cudo to tez zapragnal miec takie. Niestety nie przywiozlam drugiej sztuki, i raczej nie nabede jej juz droga kupna gdyz takowa mozna tylko dostac w pieknym miescie Mielnie nad morzem.
    Co do pobytu u Minia to fakt glupio by bylo powiedziec ze bylo fajowo hukac guinessy w Robaku w czasie jego lunchow i wyciagac Malzowine na miasto na liczne kobiece zakupy i ploty, wiec powiem prawde najprawdziwsza bylo… extra!!!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d blogerów lubi to: