Londyńczycy są twardzi

Jakby jeszcze kto nie wiedział, metro w Londynie strajkuje. To, co się dzieje, przechodzi po prostu ludzkie pojęcie. Małżowina jechała dziś z pracy nieco ponad 1.5h, korzystając z dwóch autobusów oraz pociągu. To jednak jest i tak słaby wynik w porównaniu do koleżanki L, której podróż zajęła 4h. Na ulicach horror. Kilometrowe korki, w autobusach tłok taki, że na niektórych przystankach nawet się nie zatrzymują. Widać wyraźnie, co by było gdyby w Londynie nie było metra. Cytując klasyka, nie byłoby bandyctwa, nie byłoby łachmactwa, nie byłoby niczego.

Londyńczycy radzą sobie z tym armagedonem całkiem nieźle, wszyscy są twardzi jak kurs funta szterlinga, część nawet przerzuciła się na chodzenie. Podobno widok na głównym moście Londynu w okolicach ósmej rano jest niezapomniany. Tysiące, dosłownie, mężczyzn wyglądających niemal identycznie – czarny garnitur, jasna koszula, krawat i czarna teczka w ręku.

Na zdjęciu: Należy to przemnożyć przez 1000, i będzie się miało wyobrażenie o sytuacji na London Bridge.

Bo bycie Londyńczykiem oznacza bycie twardym. Boleśnie przekonujemy się o tym codziennie z szefem A, kiedy zamiast pysznych kanapek na lunch, wypijamy po kubeczku zupy. Nie to, że jesteśmy chudzi inaczej, szerocy, mamy grube kości, czy mało sie ruszamy. Ustalmy, że lubimy tą cholerną zupę, tak będzie lepiej. Dla wszystkich.

Wcześniej pił z nami zupkę także szef J, ale od kiedy przez pomyłkę wlał mleka do kubków z rosołem, bo myślał że to herbata, już nie należy do naszego klubu. Co ciekawe, szef J i szef A wypili te swoje breje. Bo, cytując kolejnego klasyka, twardym trzeba być, nie mientkim.

8 Responses to “Londyńczycy są twardzi”


  1. 1 kariatka Wrzesień 5, 2007 o 5:28 pm

    czasem to mam wrazenie, ze ten londyn to na innym swiecie sie miesci, ale to napewno przez twoj styl opowiadania ;]
    nie tylko w angli trzeba byc twardym!
    u nas zawitala zima w pracy :P zanim jeszcze dotarlam do niej przemokly mi buty, a w pracy siedzialam w polarze i grubej bluzie a do tego rekawiczkach… efekt byl nie wielki, wrocilam do domu zmarznieta i ze zlym samopoczuciem ;/ (praca w tunelu na dworcu pkp)

  2. 2 ramzel Wrzesień 5, 2007 o 11:24 pm

    Mam znajomego, który ma na nazwisko Mientki. I choćby nie wiem jak się starał, nie będzie twardy… Czyli do Londynu się nie nadaje.

  3. 3 chrios Wrzesień 6, 2007 o 2:27 pm

    –> „Nie to, że jesteśmy chudzi inaczej, szerocy, mamy grube kości, czy mało się ruszamy” – rewelacja, akurat jestem na diecie ;-) 34/192/90

  4. 4 Marcin Wrzesień 6, 2007 o 6:01 pm

    Kariatka no widzisz…oni tam w Londynie w garniakach chodza i im cieplo…moze i Ty musisz zaczac ? moze bedzie Ci cieplej…

  5. 5 student Wrzesień 9, 2007 o 7:58 pm

    No i co to ma znaczyć?
    Wyjeżdżam na wakacje, wracam po tygodniu, a tu tylko jeden nowy wpis…
    Weź się Pan, Panie Ł. w garść, bo jak nie będziesz Pan pisał to będę miał jeszcze większe (niż teraz) trudności z wytłumaczeniem sobie po co ja te 44,99zł/m-c wydaję na internet.

  6. 6 Pomysłowy Dobromir Wrzesień 9, 2007 o 11:25 pm

    Była nawet kiedyś taka piosenka: ,,Co się stało z Miniem K.”:)

  7. 7 Pomysłowy Dobromir Wrzesień 10, 2007 o 9:46 am

    Była nawet kiedyś taka piosenka: ,,Co się stało z Miniem K”:)

  8. 8 chrios Wrzesień 10, 2007 o 2:05 pm

    Łukasz, żebyś widział moją minę dzisiaj, gdy znów nie było wpisu od Ciebie ;-)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





%d bloggers like this: